Blog > Komentarze do wpisu
Erich Maria Remarque, "Noc w Lizbonie"

Dlaczego ludzie opowiadają historie ze swojego życia? Szukają potwierdzenia? Chcą, by inni ich zrozumieli czy sami w trakcie mówienia pragną coś zrozumieć?

Podczas czytania „Nocy w Lizbonie” pomyślałam sobie nagle, że autor na pewno był emigrantem, inaczej nie potrafiłby tak pisać o wykorzenieniu, ucieczce i czujności, której naucza strach. Sprawdziłam — po dojściu Hitlera do władzy Remarque został pozbawiony niemieckiego obywatelstwa i lata II wojny światowej spędził w USA. Wiem, wiem, że między autorem a fikcyjną osobą wypowiadającą się w utworze nie należy stawiać znaku równości, jednak to właśnie autor, sam zanurzony w jakimś świecie, tworzy powieściowy świat i cząstki tych rzeczywistości mogą się przenikać.

„Noc w Lizbonie”. Rok 1942. Jakiś człowiek w porcie patrzy na rzęsiście oświetlony statek, który jest wybawieniem, bo płynie do Ameryki. To ostatnia szansa ucieczki. Mężczyźnie kończy się zezwolenie na pobyt w Portugalii, gotówka i nadzieja. Bilety na parowiec pasażerski dawno już zostały wyprzedane. Zresztą ani on, ani Ruth nie mają wiz. Niespodziewanie zaczepia go mężczyzna i oferuje, że odda dwa bilety na statek. Pod jednym warunkiem. Nie chce być sam tej nocy i musi opowiedzieć swoją historię. O emigracji, nieustannej ucieczce, żonie Helenie, miłości, śmierci i czasie.

Ciąg dalszy tutaj.

niedziela, 13 lutego 2011, niepotrzebnaprzygoda

Polecane wpisy